9 sierpnia 2020

Maison Francis Kurkdjian Grand Soir


Maison Francis Kurkdjian Grand Soir to perfumy z kategorii tych nastrojowych - nie podchodź do nich bez odpowiedniej oprawy myśli. By się "otworzyć" na doznanie Wielkiego Wieczoru (z francuskiego Grand Soir oznacza wielki wieczór), stwórz najpierw atmosferę intymności. Dopiero gdy prawdziwie wsłuchasz się w zapach, usłyszysz jego nieudawaną melodię - inspirowaną Paryżem, Miastem Świateł. I wcale nie będzie to opowieść nadzwyczajna - o strojnych sukniach, eleganckich garniturach i wielkich fetach. Grand Soir to prosta historia o ludzkich emocjach -  zerwaniach i tęsknotach.

Grad Soir znaczy "wielki wieczór". Perfumy te są inspirowane Paryżem - Miastem Świateł. Miasto budzi się i zasypia, ogrzane światłami latarni.
 

Od rozstania nie widzieli się bardzo długo i prawdopodobnie nie uświadamiali sobie już nawet tego, że jeszcze są dla siebie ważni. Emocje chowali za pozorami. Tego głęboko jesiennego wieczoru ona wyszła na spacer, lubiła przemierzać paryskie ulice ogrzane światłami latarni, wędrówki dawały jej ukojenie. Zazwyczaj krążyła bez fizycznego celu, jej motywacja do częstych wyjść była jedna - chciała wydostać się z głuchych ścian. Dziś spacerowała zamyślona, i nie wiedzieć skąd, w połowie układanych w głowie zdań, pojawił się on - przeciął jej drogę. Spojrzała na niego wystraszonym wzrokiem, jego twarz obudziła wspomnienia, które nie były dla niej łatwe. On zdawał się być ucieszczony spotkaniem, nie odrywał od niej wzroku, wyszeptał krótko, że "myślał dziś o niej". Ona - niepewna swych czynów, zaprosiła go do swojego mieszkania - "na lampkę Cabernet Savignon", pragnęli bowiem opowiedzieć sobie wzajemnie o tych fragmentach życia, w których sobie nie towarzyszyli. Ich mały, wielki wieczór zamienił się w długą noc ponownego połączenia...

Czy to miłość? A może to tylko urok wieczornego Paryża sprawił, że wyostrzyły się zmysły, i dlatego znów wydali się sobie bliscy? Na te pytania nie znajdziesz teraz odpowiedzi, oni, upojeni podniosłą nastrojowością chwili, cieszą się ciepłem swojej obecności.

Maison Francis Kurkdjian Grand Soir to perfumy teoretycznie ambrowe. Praktycznie jednak, jest tu dużo ciepłęgo, żywycznego piękna do odkrycia.
 
Grand Soir - historia miłosna z Paryżem w tle. Miasto budzi się i zasypia w objęciach świateł. Mogłabym powiedzieć, że Francis Kurkdjian "wymalował" nam opowieść o ambrze - jesiennej i nastrojowej, w kolorze pomrańczowo - brązowych liści, ale to nie byłaby do końca prawda, a w przypadku tego pachnidła nie warto odwoływać się do uproszczeń. Grand Soir to perfumy niczym układanka, tutaj każdy szczegół jest znamienny, odgrywa kluczową rolę. Tonka brzmi tu słodko, dymnie, przyciężkawo, a benzoes - również słodki, dopowiada balsamicznego ciepła. Grad Soir rzeczywiście wydaje się być "ogrzany" benzoesową iskrą. Labdanum z kolei to szlachetny i żywiczny sznyt zapachu. Przyznam, że ja widzę w Grand Soir także alkoholowe brzmienie - drogi trunek, dodający uniseksowego charakteru. Czuć, że Grand Soir wyraża się o sobie wprost, bez udawania, żadna nuta nie brzmi tu plastikowo, a po prostu... wyjątkowo. 
 
"Te same gwiazdy wyszeptały wieczór jak zwierzenie. Latarnie wyszły z ciemnych bram na ulicę i w powietrzu cicho stanęły. Zmrok łagodnie przemienia przestrzenie. (...) Tylko horyzont uchyla nieba księżycem i droga długo wiedzie we wspomnienie."*

*Julian Przyboś 
"Te same gwiazdy"

Czy dałaś (-eś) ponieść się już fascynacji Wielkiego Wieczoru? Jeśli nie, to polecam - w tych perfumach jest dużo piękna do odkrywania. A trwałość? Wzorowa, do 15 godzin, przy obfitej projekcji.

Skład perfum:
hiszpańskie labdanum, syjamski benzoes, fasola tonka, wanilia, bursztyn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP