6 września 2017

SERGE LUTENS - JEUX DE PEAU - PSZENNO - MLECZNY DZIWAK


Jeux de Peau miało być z założenia wytworem pełnym zmysłowości. "Nie ma nic bardziej bliższego skórze, niż zapach chleba" - tak brzmiało hasło przewodnie powstawania zapachu. Punktem centralnym w Jeux de Peau jest (uwaga!)... ciepła chrupkość. Jeśli lubicie perfumy o konstrukcjach zapachowych dość niecodziennych, nieszablonowych, to powinniście zapoznać się z Jeux de Peau.

Kompozycja ta pachnie bowiem jak... piekarnia, jak coś na kształt pieczywa wyciągniętego prosto z pieca. Zapach świeżych wypieków, jeszcze gorących, miesza się tu z dominującą cukrową słodyczą lukrecji i słonymi, przykurzonymi akcentami kocanki. Jeux de Peau to kolejny zapach marki Serge Lutens, po Un Bois Vanille, który został zbudowany na zasadzie przeciwieństw, kontrastów. Jednak rozkład sił; słodkie - słone; zdaje się, utrzymywać tutaj na równym poziomie. 


Jeux de Peau brzmi... domowo, leniwie, trochę sielsko. Pomyśl sobie o nowym dniu, o pysznym śniadaniu na balkonie, lub w ogrodzie, o szklance ciepłego mleka i słodkim croissancie. Lub jeszcze trafniej, podąż myślą za podpieczonym tostem, muśniętym wysokotłuszczowym masłem, posypanym uprażonym na patelni cukrem. Taki wstęp ma Jeux de Peau...

Z czasem słodycz łagodnieje. Płynnie przechodzi do spokojnych, przymilnych, mlecznych niuansów. Biała cukrowość miesza się teraz z kokosowym płynem i kokosową skorupą. Drzewo sandałowe utrzymuje wrażenie ciepła i przytulności. W tle słychać cichy szmer przypraw. Mam przed oczami duże, drewniane łóżko i niedbale wymiętą pościel... Ewidentnie ktoś niedawno zbudził się, wstał, rozpoczął swoją codzienność...


"Znając" Jeux de Peau tylko ze spisu nut, sklasyfikowałam zapach jako "bardzo mój". Wydawał mi się być mocno intrygujący, inny... Snułam wizję, że będzie on moim codziennym, przyjaznym powiernikiem, z którym będę spędzać samotne chwile. Po szczegółowym zapoznaniu się z tymi perfumami, okazało się niestety, że Jeux de Peau... jest całkowicie nienoszalny (bo mdły), do bólu syntetyczny, sztuczny. Nie udało się tutaj osiągnąć wrażenia naturalności. Ja, choć starałam się bardzo, nie potrafię zaufać temu zapachowi. Jeux de Peau to po prostu dziwak. Dziwak z charakterem...

A wy jakie macie odczucia na temat tego (i innych) zapachów Serge'a Lutensa?

Skład perfum:
mleko, pszenica, kokos, lukrecja, kocanka, osmantus, morela, przyprawy, drzewo sandałowe, nuty drzewne, ambra

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP