19 czerwca 2020

Chloe Nomade


Chloe Nomade - Kobieta Włóczykij z chropowatym charakterem i dużą ilością silnych akcentów. Niektórzy powiedzą, że te perfumy mają wiele męskich obrysów - zgodzę się z tym, one rzeczywiście potrafią ułożyć się odrobinę samczo, a nawet "brzydko" - dla mnie to nie jest ich wada, a raczej zaleta. Pod tym względem są unikatowe. Nomadka wyróżnia się, choć wcale za tym nie przepada. To indywidualistka, globtroterka, która ceni sobie wolność, swobodę i nieskrępowanie. Widać to w jej sposobie bycia. Wędrowniczka wyznaje minimalizm, lubi zgaszone kolory i praktyczne materiały, w których skóra oddycha. Wygodę stawia ponad wszelkie mody. Prawdopodobnie dziś będzie miała na sobie lniane, brązowe spodnie i prostą koszulkę w stonowanym odcieniu. Na stopach sandały. Opalone lico wystawi w stronę słońca.

Chloe Nomade to pachnidło, które akcentować ma odkrywczą naturę indywidualistek, tak ja "widzę" te perfumy.

Podróżniczka bazuje głównie na swoich doświadczeniach, które stawia sobie za najważniejsze cele do osiągania. Wie, że wytyczanie sobie drogi przynosi rozwój. Cieszy się z prostych rzeczy - ukochała naturę i dalekie krajobrazy. Nie grupuje świata, fascynują ją kultury i ich różnorodność. W ludziach nie szuka podziałów, a właśnie punktów wspólnych. Wszystko, co posiada potrafi spakować do jednego plecaka - w myśl zasady, że jedyną pewną w życiu jest zmiana.

I kiedy już zaczynasz myśleć, że Nomade to zapach, w którym odnajdziesz gorący piasek, orientalny plener z kadziłem w tle, to dzieje się coś zupełnie odwrotnego. Nomade zaprasza do świątyni... spokoju. Przestrzeń, którą rysują te perfumy nazwałabym wysoko medytacyjną. Być może to właśnie w tym wschodnim wymiarze tkwi ten oazowy, ale też tułaczy i koczowniczy pierwiastek.

Chloe Nomade to kwiatowy szypr z owocowym niuansem, odzwierciedlający... spokój.

Konstrukcja Nomade plasuje się w szeregu kwiatowego szypru. Cytrusowe, witalne otwarcie prowadzi nas do lasu, w którym to woń świeżego, czystego powietrza miesza się z głęboką zielonością mchów. Miej na uwadze, że tych oranżowych nut jest tutaj naprawdę sporo. Na tyle dużo, że z łatwością (i wdziękiem) przedzierają się one do serca kompozycji. Wróćmy jednak do miękkiego podszycia z mchu, to ono obudowuje tę kompozycję. W tych obszarach jest odrobinę wilgotno... i cicho. Idealne miejsce do introspekcyjnych rozważań. Myśli nie wyjdą stąd poza horyzont drzew. Czuć spokojny, wychłodzony, oddech frezji. Jaśmin też się tu pojawia. Ten kwiatowy akcent mówi delikatnym i jasnym głosem. Słodkawy sok owocowy jest tu przełamany kwaskową nutą. Orzeźwiający napój wyciągany prosto z lodówki, ma dać ukojenie i wytchnienie w gorące dni. Być może to mirabelka tak właśnie smakuje, choć brzoskwinia, ze swoją włochatą skórką też ma tu wiele do opowiedzenia. Nomade to jedne z tych perfum, które czuję na sobie bardzo długo.

Skład perfum:
mirabelka, bergamotka, cytryna, pomarańcza, frezja, jaśmin, brzoskwinia, róża, mech dębowy, drzewo bursztynowe, paczula, drzewo sandałowe, białe piżmo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP