Chopard Love - na wstępie zaznaczę - czuć, że te perfumy zbudowane są na syntetycznej róży, pojawia się tu pewna chemiczność, Chopard Love to róża "budżetowa", jednak zapach jest naprawdę nieoklepany, a nawet bogato złożony.
![]() |
Chopard Love - róża o kilku obliczach. |
Ciemnoczerwona róża otulona delikatnie zatęchłą paczulą - to mamy "z przodu". Wstęp to też przyprawy - głównie różowy pieprz i cynamon - przyprawy układają się w ten sposób, iż dają wrażenie subtelnego "oudowego" (czy może bardziej "arabskiego") pierwiastka. W sercu zauważam, że Chopard Love ociera się też o pudrowe niuanse - to fiołek nadaje kompozycji takiego charakteru. Jednakże moja ulubiona faza tego zapachu, to ta ostateczna - wtedy wyłania się róża "podpalona", "skarmelizowana" (od brązowego cukru). W wygaszaniu Chopard Love pachnie słodyczą, ale nie jest to słodycz ulepna - zaraz za słodyczą ustawia się suchość w postaci odrobiny pylistego kakao, a także drzewność - cedrowa i sandałowa.